środa, 24 lipca 2013

~11: Że pancakes? Znowu?

Tak! Przyznam że i mnie zaczyna nudzić to, że w pochmurne dni zwykle je robię i chyba zacznę szukać czegoś nowego... Jednak pankejki jak zwykle przepyszne, mimo innego przepisu tzw. awaryjnego, bo bez jajek, bez maślanki. 








Przepis pochodzi z bloga kuchennej nindży :D 

Składniki:
1 szklanka mąki
1 łyżeczka cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka mleka
1 łyżka oleju
1 łyżka wody
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub cukru waniliowego
2 łyżki masła 

Przepis jak zawsze: Najpierw w pierwszej misce mieszamy suche składniki (mąka, cukier, proszek), w drugiej suche (mleko, olej, wodę, ekstrakt - jeśli macie cukier mieszacie razem z suchymi - i masło). Wlewamy drugą miskę do pierwszej i mieszamy. Odstawiamy na chwilę. Jeśli chcemy dodajemy dodatki - owoce (w moim przypadku był to banan), rodzynki czy cokolwiek chcecie. Smażymy na średnim ogniu na patelni teflonowej (w przepisie miało być na maśle, ja jadnak nie polecam). 

Placki podałam z masłem orzechowym. 

Italia, gli italiani, cucina italiana, o qualsiasi cosa il tuo cuore desidera

Czyli po małym przetłumaczeniu - Włochy, Włosi, Włoskie jedzenie, czyli wszystko czego dusza zapragnie 

Odpuściłam sobie prawie całe ostatnie 2 tygodnie szkoły i wyjechałam. Z rodzinką. Do Włoch. I warto. To ostatnie lata tak długich wakacji - ostatnie najdłuższe mojego brata, a rodzice potrzebują wypoczynku. Dlatego zwiedzaliśmy wszystko jeżdząc, zatrzymując się najdłużej na ok. 6 dni (w naszym przypadku bardzo, bardzo długo). Zwiedziliśmy Pizę, San Remo i Rimini (jeśli to ostatnie 'da się' zwiedzać), rok temu była Wenecja i południe. Poza tym pobyliśmy w małych państach typu Monaco czy San Marino. Przeczytałam wiele książek, wysłuchałam wielu albumów, ale przedewszytkim jadłam. Z kafejek do kafejek, z restauracji do barów itd. Bo to przecież Italia! Pizze, crepes, croissanty, pasty i kawa! To wszystko i więcej na zdjęciach... 











czwartek, 27 czerwca 2013

Byle co, byle jak, byle gdzie: Welcome Holidays!

Muszę przyznać, że aktualnie mimo tego, że pogoda wcale nie dopisuje (ok. 16 stopni niestety nie odpowiada mi) włączając jednak ulubione piosenki, ucząc się ich czy słuchając czegoś zupełnie nowego, bo i to się zdarza czuję się wspaniale. Mam poczucie tego, że nie wszystko jest idealne, ale właściwie po co miałoby tak być? Nie lubię perfekcjonalizmu, a właściwie lubię i staram się być perfekcjonalistką lecz niektóre rzeczy w tej postawie bardzo mnie wkurzają, bo... po co? Po co starać się, aby w przyszłości szło jak najlepiej, jak po naszej myśli... Jasne ważne jest żeby nie mieć problemów finansowych itd, ale czy czasem nie lepiej odstawić wszystko na bok i porozmyślać, o czymś co nigdy nie ma zamiaru się wydarzyć, dać spokój i pobawić się w 'co by było gdyby?'. Nie co by było gdyby on mnie nie rzucił czy inne bla bla bla tylko co zrobię jeśli kiedykolwiek będę w Nowym Jorku? 

Wszystko wyżej nie ma sensu, ja wiem, ale nie mam zamiaru usuwać tego wszystkiego, bo w jakiś sposób to powstało tak? Myślałam o tym, więc może ma to jakiś głębszy sens(istnieje też przypuszczenie, że nie ma to żadnego sensu, a po prostu jak wyżej "co by było gdyby to miało sens)? 
W każdym bądź razie teorytycznie zaczęłam wakacje, opuściłam razem z mamą cały ostatni tydzień z kawałkiem i nie mam wyrzutów sumienia. Miałam dość tych wszystkich twarzy i mojej reakcji na otaczające miasto. A dziś? Po raz któryś z kolei czuję się atrakcyjna! Mam wiele planów na wakacje, z czego kilka może nie wypalić, ale jednak, są. 

Rozpisałam się jak zawsze chciałam. Nie lubię krótkich postów, lubię mieć coś do czytania. Ale jednak to jeszcze nie wszystko co mam do powiedzenia. 

Prawdopodobnie ruszam z akcją 'wakacyjnych śniadań' albo też 'wakacyjnych posiłków'. Po prostu chcę robić zdjęcia wszystkiemu co jem. Całe szczęście wakacje mam o tyle zaplanowane, że każdy posiłek może być w jakimś stopniu inny. Bardzo dobrze, bo nie lubię monotonii. :)

Na razie jednak muszę to wszystko jeszcze przemyśleć... Jestem w hotelu i za chwilkę idę na obiad. Dodaję na koniec zdjęcie pysznego sernika (przyznali domownicy) :)

 sernik na spodzie z ciasteczkami Oreo (źródła nie znalazłam, lecz spokojnie można znaleźć wiele tego typu serników w internecie :)



lekko opadł ale nie utracił nic ze swojego smaku :)

poniedziałek, 3 czerwca 2013

~10: Bananowe pancakes

Tym razem pod wieczór, bo i po raz pierwszy takie pancakes robiłam na kolacje. Nie dla siebie, bynajmniej ale jak zaawsze dla mojego brata, a i rodzice się dołączyli. Nie wiem co zrobię, gdy wyjedzie, bo nie będę miała nikogo do prawdziwej, obiektywnej oceny (rodzice lubią wszystko co robię). Te pankejki to totalnie spontaniczne cudo, a i tak dziwie się że miałam wszystkie składniki, bo zwykle nie miewam takich rarytasów jak kefir. :D Placuszki wyszły bardzo mięciutkie, leciutkie. Na prawdę przepyszne! 








korzystałam z tego przepisu. co zmieniłam? 

Składniki dla ok. 3 osób (gdy jedna osoba je ok. 6/7 małych pankejków):

3/4 szklanki mąki pszennej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
1,5 łyżki cukru pudru 
1/2 szklanki kefiru, trochę gęstego jogurtu naturalnego (w przepisie jest 1 i 1/4 szklanki kefiru)
1 roztrzepane jajko
2 łyżeczki syropu klonowego
20g roztopionego masła
1 banan (u mnie wyszedł tylko mały posmak banana, dlatego można dodać go więcej, zmniejszając przy tym ilość cukru pudru)

Do naczynia przesiać mąkę, wsypać cukier i proszek, wymieszać. W drugim naczyniu wymieszać roztrzepane jajko, maślankę, syrop i roztopione masło, wmieszać pokrojone banany. Zawartość naczyń połączyć, wymieszać. Ciasto jest dość gęste.
Smażyć na nieprzywierającej patelni (bez tłuszczu). Przewracać na drugą stronę gdy na powierzchni pancakes'a pokażą się pęcherzyki, smażyć do koloru brązowego.
Podawać wg upodobań. 

środa, 29 maja 2013

~9: Chałka

Czyli chyba pierwszy w życiu na prawdę dobry mój wypiek drożdżowy! Idealna do mleka, tuż po upieczeniu. Idealnie stonowana w każdym calu i... ogromna! Moja rodzina ochrzciła ją "potworem drożdżowym". Następnym razem zrobię z niej chyba dwie mniejsze chałki czy 'chałeczki'. 
Inspirowałam się przepisem z piekarnika




Przepis jest prawie całkiem przepisany z bloga podanego wcześniej (bardzo mi się spodobał), więc nie obrażę się jeśli przejdziecie do źródła :) 

Składniki ciasta: 
1/2 kg mąki pszennej
1 torebka suszonych drożdży (7g)
1 łyżeczka soli
1/2 szklanki cukru
1-2 łyżki cukru waniliowego lub 1 łyżka ekstraktu ( lub skórka otarta z jednej pomarańczy)
1 jajko
1 żółtko
1 szklanka mleka
1/4 kostki masła (50g)

1 białko do posmarowania wierzchu
mąka do podsypywania


Kruszonka:
3 łyżki mąki
3 łyżki cukru
1 płaska łyżka masła

Mąkę przesiewamy i mieszamy z suchymi drożdżami, cukrami i solą. Mleko podgrzewamy lekko w garnuszku. Jajko i żółtko roztrzepujemy. Masło rozpuszczamy. Do mąki z dodatkami wlewamy mleko i jajka (jeśli zamiast cukru waniliowego użyjemy ekstraktu dodajemy go na tym etapie). Wyrabiamy gładkie ciasto. Pod koniec wyrabiania dodajemy masło i jeszcze raz porządnie wszystko wyrabiamy. Ciasto ma być gładkie, lśniące i dosyć gęste. Przykrywamy je ściereczką i odstawiamy na około 60 minut do wyrośnięcia. Powinno podwoić objętość.
 W czasie gdy ciasto rośnie wszystkie składniki kruszonki ugniatamy ze sobą czubkami palców do momentu, aż zaczną zlepiać się w grudki. Można też wyrobić kruszonkę mikserem. Dodając kolejno cukier, masło a po zmieszaniu mąkę.
Gdy ciasto jest wyrośnięte lekko je odgazowujemy i przystępujemy do robienia chałki.
 Są różne szkoły jej lepienia, ja robiłam warkocza z pięciu wałeczków, bo było to dla mnie najprostsze. Jak zrobić takiego warkocza? Korzystałam z tego filmiku
Zaplecioną chałkę przenosimy na wyłożoną papierem (u mnie folia, nie polecam!) dużą blachę (możemy od razu ją tam zaplatać) i na tym etapie możemy przykryć ją do wyrośnięcia na ok 20 minut. Smarujemy obficie białkiem i posypujemy kruszonką,a następnie wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C na około 30-35 minut. 
Ciasto jest gotowe gdy ładnie wyrośnie i się zrumieni. Można też sprawdzić patyczkiem.
Smacznego!

poniedziałek, 27 maja 2013

~8: Scones!

Scones to coś czego jeszcze nigdy nie próbowałam, a jestem pewna że jeszcze nie raz wypróbuje. To idealne połączenie moich smaków i chociaż w tym przepisie zmieniłabym co nieco to jak na pierwsze takie śniadaniowe bułeczki uważam że wyszły niesamowicie! Oczywiście nie popadam w samozachwyt ;) Nie wyszedł mi 'dip' z jogurtu, twarożku i cynamonu, ale reszta... Mniam! Bułeczki są bardzo szybkie w zrobieniu, gdyby ktoś jak ja chciał wypróbować je po raz pierwszy. Mi zajęło to jakieś 10min + pieczenie. 
Inspirowałam się tym przepisem :)





pełnoziarniste scones:
1/4 szklanki mąki pełnoziarnistej (u mnie 25g)
1/4 szklanki mąki pszennej tortowej (u mnie 25g)
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
płaska łyżka cukru (dałabym mniej)
szczypka soli
duża łyżka masła/margaryny (dodałam zimne)
łyżka jogurtu naturalnego
1/2 łyżeczki cynamonu 
szczypta mielonych goździków
*dodatkowo: rodzynki, kardamon, imbir

Mąkę mieszam z proszkiem do pieczenia, solą, cukrem i przyprawami. Następnie mieszam dokładnie z masłem/margaryną i dodaję jogurt i inne dodatki*. Wyrabiam elastyczne ciasto (w razie potrzeby daję więcej jogurtu lub mąki). Formuję dwie bułeczki, układam na blasze wyłożonej papierem i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 200°C i piekę przez 15-20 minut z włączonym termoobiegiem. 
Podałam z masłem, dżemem, twarożkiem. 

poniedziałek, 13 maja 2013

~7: Ricotta hotcakes z bananami i truskawkami

Dawno niczego nie wstawiałam. Dawno nie robiłam pancakes'ów. Nigdy nie jadłam ricotty.
Po tych wszystkich przemyśleniach stwierdziłam, że muszę zrobić coś nowego. Skorzystałam więc z przepisu, dodałam trochę od siebie i wyszły! "Ej Kacha, już prawie idealne!" - usłyszałam od mojego wymagającego braciszka. Wiem, że kiedyś wyjdą mi najlepsze na świecie. Na razie jednak wystarczają mi te mega-witaminowe placuszki. 





Ricotta Hotcakes z bananami i truskawkami