Czyli po małym przetłumaczeniu - Włochy, Włosi, Włoskie jedzenie, czyli wszystko czego dusza zapragnie
Odpuściłam sobie prawie całe ostatnie 2 tygodnie szkoły i wyjechałam. Z rodzinką. Do Włoch. I warto. To ostatnie lata tak długich wakacji - ostatnie najdłuższe mojego brata, a rodzice potrzebują wypoczynku. Dlatego zwiedzaliśmy wszystko jeżdząc, zatrzymując się najdłużej na ok. 6 dni (w naszym przypadku bardzo, bardzo długo). Zwiedziliśmy Pizę, San Remo i Rimini (jeśli to ostatnie 'da się' zwiedzać), rok temu była Wenecja i południe. Poza tym pobyliśmy w małych państach typu Monaco czy San Marino. Przeczytałam wiele książek, wysłuchałam wielu albumów, ale przedewszytkim jadłam. Z kafejek do kafejek, z restauracji do barów itd. Bo to przecież Italia! Pizze, crepes, croissanty, pasty i kawa! To wszystko i więcej na zdjęciach...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz